Kat Piwecka – album “In love with Portugal”

Album fotograficzny Katarzyny Piweckiej “In love with Portugal” składa się z kilku tysięcy zdjęć, wykonanych podczas 1o podróży, które autorka odbyła (co warto podkreślić!) swoim samochodem. Pokonała w ten sposób trasę Polska – Portugalia i Portugalia – Polska oraz za każdym razem setki kilometrów w samej Portugalii. W swojej pracy Katarzyna pokazuje praktycznie wszystkie zakątki Portugalii kontynentalnej.

 

Ja spośród tych wszystkich fotografii wybrałem sobie kilka, które szczególnie zwróciły moją uwagę, bądź które uważam za warte podkreślenia ze względu na moje historie związane z miejscem, o którym opowiadają. Celowo pominąłem w moim wyborze Lizbonę (poza jedną, tytułową fotografią), która z pewnością ma w moim sercu specjalne miejsce, skupiając się na tych regionach i miejscowościach, które moim zdaniem, zasługują na ich wyróżnienie a czasami giną w blasku turystycznej sławy przepięknej, portugalskiej stolicy.

Moją wielką miłością i to od pierwszego wejrzenia, stało się niewątpliwie Alentejo. Przede wszystkim za ogromne, malownicze przestrzenie.

 

Za wciąż jeszcze znane jedynie nielicznym zakątki, jak np. światowej klasy zabytki kultury megalitycznej. Widoczny na zdjęciu obiekt Cromeleque dos Almendres, to tylko jeden z wielu tego rodzaju, unikalnych w skali Europy miejsc, skupionych głównie w okolicy miasta Evora. Nigdy nie zapomnę, kiedy pojawiłem się tam po raz pierwszy. Była to wiosna i właśnie zakończyła się jedna z tych szybkich, portugalskich, wiosennych burz. Zza wzgórza porośniętego starymi dębami korkowymi, których omszała kora połyskiwała kroplami spadłego dopiero co deszczu, wyłonił się właśnie ów kamienny okrąg … Czysta magia!

Na jedno z moich ulubionych miejsc, spoglądałem codziennie z tarasu mojego domu, położonego na najwyższym punkcie w Estoril. Przede mną był bezkresny, jak mi się wydawało, ocean. A jednak w nocy na horyzoncie rozbłyskiwało światło jakiejś latarni morskiej. Upłynęło sporo czasu, zanim dowiedziałem się, gdzie się ona znajduje – na Przylądku Espichel! Okazało się, że oprócz latarni, jest tam również niewielki kościółek, opuszczone pomieszczenia dla przybywających kiedyś tłumnie do tutejszego sanktuarium pielgrzymów, oraz przedziwna, malutka kapliczka na skale, zwieńczona kopułą z charakterystycznym szpicem.

Leżące ok. godziny drogi od Lizbony Peniche, nie wiem dlaczego, zawsze witało mnie nieciekawą pogodą. To niewątpliwie piękne miejsce, ma w sobie jednak jakiś smutek, który ja łączę z tutejszym fortem, w którym w latach reżimu Salazara przetrzymywani byli w nieludzkich warunkach więźniowie polityczni. Peniche jednak, to również leżące w jego pobliżu piękne plaże, słynące m.in. z doskonałych warunków do uprawiania morskich sportów ekstremalnych. To także miejscowość rybacka, w której znajdują się przetwórnie ryb. W jednej z nich spędziłem kilka dni, doradzając właścicielom, jak przygotować ich wyroby, tak aby przypadły do gustu polskim konsumentom. Mówiąc o Peniche, nie można również zapomnieć o malowniczym, na co dzień zamieszkałym w zasadzie jedynie przez setki tysięcy różnych ptaków, archipelagu Berlengas, składającym się z kilku mikro – wysepek.

Jedną z najbardziej oryginalnych portugalskich wiosek, jest z pewnością Monsanto. Nosi ona dumnie miano “najbardziej typowej portugalskiej wioski w Portugalii”. Trochę to mylące, bo jednak nie wiem, czy znajdziecie w całej Portugalii drugie takie miejsce, w którym kamienne domy, przytulone są do … ogromnych głazów! Wędrując po jego wąskich uliczkach, co krok możemy się natknąć na takie właśnie malownicze kompozycje, w których budowle wzniesione ręką człowieka, stapiają się w jedno z naturą – naniesionymi tu setki tysięcy lat temu głazami. Dodatkową, kompletnie nie znaną wśród turystów, a moim zdaniem, mega interesującą atrakcją turystyczną, nie jest (a powinna być!), położona w pobliżu miejscowość Idanha-a-Velha, znana m.in. z pierwszej zbudowanej na Półwyspie Pirenejskim, wizygockiej katedry.

Nie mogłem oczywiście pominąć w tym krótkim zestawieniu malowniczego Algarve. Owszem, w pełni sezonu zatoczonego do granic możliwości. Nikt jednak nie każe tam jechać jedynie latem! Piękną pogodą można się tam cieszyć również wiosną, czy wczesną jesienią. Tak, czy inaczej, tutejsze plaże z pewnością należą do najpiękniejszych w Europie!

Album Katarzyny Piweckiej można zamawiać, korzystając z tego linku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *