“Lalka z Lizbony” – powieść Iwony Słabuszewskiej -Krauze

Co łączy dość mroczny “Szpital Lalek”, warszawiankę bawiącą akurat w Lizbonie i więźnia tajnej policji Salazara – PIDE? Odpowiedzi na te pytania, znajdziecie w najnowszej książce Iwony Słabuszewskiej – Krauze.

 

Pierwszą znaną mi osobą, którą zafascynowało niezwykłe miejsce w Lizbonie, zwane “Szpitalem Lalek” (Hospital das Bonecas”), był reżyser Michał Michalski. Stało się ono pretekstem do nakręcenia przez niego impresji filmowej “Dom Lalek”.

Iwona Słabuszewska-Krauze uczyniła je, jednym z miejsc – bohaterów swojej powieści. Zafundowała nam przy tym podróż w czasie. Bohaterka jej najnowszej książki „Lalka z Lizbony” (Wydawnictwo Lira), warszawianka zakochana w Portugalii i w pewnym Wiktorze, usiłuje rozwikłać dwie zagadki. Jedna dotyczy zniknięcia jej narzeczonego, druga zaś sięga czasów, o których Portugalczycy chcieliby z pewnością zapomnieć. Dyktatury Salazara i jego tajnej, wszechwładnej policji PIDE. To temat, o którym nie usłyszycie wpadając na tydzień do Lizbony, czy Porto. Opowieści o swoich przeżyciach związanych z tym okresem Portugalczycy zazwyczaj chowają bardzo głęboko i raczej niechętnie dzielą się nimi z obcymi. Takie podejście do ich traumy narodowej, przypominało mi podobne rekcje niektórych znanych mi osób, które przeżyły wydarzenia, mające miejsce w 1943 i 1944 r. na Wołyniu.

 

 

Główna bohaterka książki „Lalka z Lizbony” za sprawą pewnej … zabytkowej lalki, zostaje uwikłana w rodzinną tajemnicę sympatycznego Portugalczyka. Dzięki niemu poznaje bliżej trudny okres w dziejach Portugalii – dyktatury Salazara a być może nawet ma szansę na nowy związek z tajemniczym Huberto …?

Jak zwykle, Iwona Słabuszewska-Krauze doskonale przygotowała się do poruszanego przez nią tematu. Czytelnik pozna wiele szczegółów dotyczących omawianego przez nią, trochę mimochodem (który jest przecież tylko tłem a nie głównym bohaterem jej powieści) okresu w historii Portugalii. Jednocześnie porusza problemy, przed którymi stanęli współcześnie żyjący Portugalczycy. Wykupywanie mieszkań pod wynajem dla turystów w historycznych dzielnicach Lizbony, zanikanie lokalnych społeczności, zmuszonych do likwidowania swoich małych warsztatów, czy sklepików, tworzących lokalny koloryt. Być może nawet, kiedy byliście w Lizbonie, czy Porto, tuż obok Was, były prowadzone podobne rozmowy, jak te odnotowane przez pisarkę w swojej książce, jednak ze względu na brak znajomości języka portugalskiego, nie byliście świadomi, czego one dotyczyły. Z książki dowiecie się o problemach, spowodowanych rozwojem turystyki, dotykających bardzo wielu Portugalczyków. Jest to w zasadzie jednocześnie choroba i dobrodziejstwo tego kraju. Turystyka przyniosła jego rozwój, po chwili jednak zabrała spokój mieszkańców niektórych z dzielnic Lizbony i po części również Porto. Jednym słowem – problem każdego społeczeństwa, stawiającego na turystykę. Problem dodajmy – nierozwiązywalny. Nie da się bowiem mieć ciasteczko i jednocześnie je zjeść …

Zachęcam do przeczytania książki „Lalka z Lizbony” Iwony Słabuszewskiej-Krauze tym bardziej, że wiem, jak ważne, ale i wciągające może być odkrywanie dziejów (czasami bardzo skomplikowanych) własnej rodziny. Piszę te słowa, jadąc w region Polski, z którego pochodzili moi przodkowie. Oni również staną się bohaterami mojej książki …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *