Pod lizbońskim mostem, czyli indyjskie przygody Marioli
I jak tu nie żałować, że nie będzie mnie wtedy w Lizbonie … Wtedy, to znaczy 22 marca, w dość niezwyczajnym trzeba przyznać miejscu, bo … pod mostem! Tak, tak – nie pomyliłem się! Okazuje się, że i pod mostem mogą dziać się interesujące rzeczy, zwłaszcza jeśli ten most to lizboński Ponte 25 de Abril.
Biegnie on oczywiście w swojej znakomitej długości nad rzeką Tag, zahacza jednak i o nadbrzeżną dzielnicę Lizbony – Alcântara. To właśnie w jego cieniu leży LX Factory, jak poniekąd nazwa sugeruje, postindustrialna przestrzeń, zagospodarowana ku pożytkowi fanów dobrego smaku.
Wśród wielu przeróżnych miejsc, znajduje się tam również i „India That Wears You” – salon z konfekcją w całości pochodzącą z Indii. Materiały do ich uszycia zostały wybrane osobiście na targach tekstylnych w Delhi i Kalkucie przez właścicielkę tego miejsca – Graçę Cordovil. Jest ona również projektantką całej kolekcji ubrań, uszytych potem przez indyjskich krawców.
Jakiś czas temu Graça zaprosiła swoją przyjaciółkę Mariolę Landowską, polską malarkę mieszkającą od lat w Portugalii, do odbycia wspólnej podróży do Indii.
Jak można się spodziewać, indyjska rzeczywistość wywarła na artystycznym umyśle Marioli duże wrażenie. Ogrom barw, zapachów, inny styl życia i bycia, nieznane krajobrazy m.in. z Radżastanu, Nowego Delhi czy Himalajów – wszystko to próbowała ona uwiecznić na wiele sposobów – czy to w podręcznych, szybkich szkicach, czy później na dużych płótnach. Część obrazów zapewne pozostanie tylko w jej pamięci.
W salonie Graçy Cordovil zobaczyć będzie można oprócz tradycyjnych obrazów z indyjskimi impresjami Marioli, również niezwykłą instalację. Powstała ona dzięki Marco Szankowskiemu. Jak sugeruje jego nazwisko, mamy do czynienia z Polakiem, urodzonym jednak w Brazylii. Od 30 lat mieszka on poza swoją ojczyzną. Spędził wiele lat w światowych metropoliach, m.in. w Nowym Jorku, Paryżu czy Helsinkach. Od jakiegoś czasu swoją przystań odnalazł w Lizbonie.
Marco jest niewątpliwie barwną postacią, artystyczną duszą, usiłującą uchwycić świat w obiektywie swojego aparatu. Jest on również ojcem Andre Szankowskiego, znanego portugalskiego operatora zdjęć, m.in. do nominowanego w tym roku do nagrody Oskara filmu „Tajemnice Lizbony” (Mistérios de Lisboa) .
Tym razem Marco przedstawia swoją fotograficzną impresję na temat indyjskich obrazów Marioli. Swoistym ekranem, na którym fotografie będą zaprezentowane będzie …. sama Mariola, odziana w delikatne zwoje jedwabiu, sprowadzone z Indii przez Graçę. Zapewne podczas tego performance powstaną nowe fotografie artystki nie rozstającej się jak widać ze swoimi pracami ani na chwilę … 🙂 Jednym słowem sztuka przez duże S, podana w nietypowy, powiedziałbym – dość ulotny sposób. Myślę, że to doskonały pomysł na oddanie tego delikatnego piękna kraju nad Gangesem…
![]() |
Sposób w jaki podróżuje Mariola (niezależnie od tego, czy jest to np. Brazylia, Maroko czy właśnie Indie) jest daleki od nazwania go turystyką. To raczej zagłębianie się w rzeczywistość danego regionu, chłonięcie jej wszelkimi zmysłami.
Tak ulotne doznania, jak odgłosy klaksonów na zatłoczonych do granic możności ulicach New Delhi, śpiew mantr w scenerii świecącego księżyca czy rytualne ablucje nad brzegiem Gangesu znalazły potem swoje miejsce na obrazach Marioli. Przypatrzcie się im i odszukajcie te wszystkie historie sami na obrazach Marioli i fotografiach Marco …
więcej fotografii Marioli z indyjskiej wyprawy znajdziecie tutaj.
wszystkie fotografie pochodzą ze zbiorów Marioli Landowskiej i Marco Szankowskiego















że tak powiem taki se ten lizboński mostek, szału ni ma … 😐