Od Bolonii do Lizbony, czyli historia jednej szklanki
Zdarzyło mi się stłuc w ciągu 9 lat tylko jedną tego rodzaju „szklankę”. Mnóstwo było o to hałasu, gdyż okazało się, że nie należy ona raczej do rzeczy tanich … Od początku dziwił mnie ich dość niezwyczajny ornament, rodzaj grubo ciętej faktury. Porównanie do pewnego lizbońskiego zabytku nasuwało się samo i jak się okazało, było zupełnie słuszne.
Ów niezwyczajny, nadający naczyniom dość toporną ale równocześnie i fascynującą powierzchnię kształt, zaczerpnięty został z jednego z najczęściej chyba fotografowanych lizbońskich zabytków – Casa dos Bicos. Owa magnacka rezydencja zbudowana została nie przez byle kogo. Jego właścicielem był syn Afonso de Alburquerque, wicekróla Indii, jednej z najbarwniejszych postaci żyjącej w Portugalii na przełomie XV i XVI wieku.
Brás de Albuquerque, utracił swojego sławnego ojca w bardzo wczesnym wieku, bo mając lat zaledwie dziewięć. Na szczęście miał za sobą możnego protektora w osobie portugalskiego króla, Manuela I. Z pewnością ogromny majątek, który odziedziczył po ojcu, również nieco ułatwił mu udany start w dorosłe życie. Swoją służbę publiczną rozpoczął od uczestnictwa w orszaku ślubnym córki wspomnianego króla Manuela, który wydawał ją za mąż za księcia Sabaudii – Karola III Dobrego. To właśnie podczas swojego pobytu w Italii, Alburquerque junior zachwycał się, rozkwitającą tam architekturą renesansu. Duże wrażenie zrobiły na nim m.in. dwie budowle: Diamentowy Pałac w Ferrarze i Pałac Bevilacqua w Bolonii.
Po swoim powrocie do Portugalii, polecił on w roku 1523 wybudować podobną kamienicę w Lizbonie. Od charakterystycznej fasady, ozdobionej kamieniami przyciętymi w kształcie oszlifowanych diamentów, nazywana jest ona lizbońskim Pałacem Diamentowym, znanym jednak powszechnie jako Casa dos Bicos.
To w zasadzie jedyny przykład włoskiego renesansu, zachowany w Lizbonie. Włoskiego ale z wyraźnymi wpływami stylu arcyportugalskiego, zwanego manuelińskim (od imienia portugalskiego króla, wspomnianego już Manuela I). Jego charakterystycznymi cechami było m.in. bogactwo zdobień, wśród których prym wiodły te symbolizujące tematy marynistyczne – skręcone liny okrętowe, morską florę i faunę itd.
foto: http://www.igespar.pt, wikipedia
Budynek ten, mimo iż ucierpiał podczas wielkiego trzęsienia ziemi w roku 1755, dotrwał w nieco zmienionej postaci do dzisiaj. Od kilku lat jest siedzibą Fundacji Jose Saramago. Warto wspomnieć także o innej, arcyciekawej rezydencji rodziny Alburquerque, również zachowanej w świetnym stanie do dnia dzisiejszego. Jest nim renesansowy dwór – Quinta da Bacalhoa w Azeitão. Obecnie znajduje się ona w rękach jednego z najbogatszych Portugalczyków, Joe Berado.
Wróćmy jednak do przedmiotu, który sprowokował mnie do napisania tego artykułu, czyli do … szkła. Nie jest to jednak szkło byle jakieś, tylko oczywiście pochodzące z królewskiej manufaktury szkła. Zawsze kiedy piszę o czymś ładnym, użytecznym i portugalskim, wywodzącym się do tego z XVIII wieku, jest nieomal pewnym, iż maczał w tym palce markiz de Pombal. Nie inaczej było również i tym razem. To właśnie ten genialny kanclerz nieudolnego króla Józefa V, doprowadził do powstania w roku 1769 pierwszej portugalskiej fabryki szkła z prawdziwego zdarzenia – A Real Fábrica de Vidros da Marinha Grande. Ponieważ Portugalia nie miała jeszcze fabryki szkła użytkowego, markiz wsparł w już rozpoczętych działaniach angielskiego przemysłowca, Williama Stephensa, który założył wspomnianą fabrykę w okolicach Leiria, w niewielkim miasteczku Marinha Grande.
Produkowano tutaj oczywiście różnego rodzaju modele szklanych naczyń. Możemy je zobaczyć w krótkim filmie reklamowym Muzeum Szkła w Marinha Grande (Museu do Vidro na Marinha Grande)
Ja jednak chciałbym się skupić na jednej z linii wyrobów, którą wprowadzono do produkcji w roku 1901. Nazwane one zostały pieszczotliwie “biquinhos”, czyli były zdrobnieniem słowa „bicos”, pojawiającego się w nazwie domu Alburquerque w Lizbonie. Wydaje mi się, że zbędnym byłoby wyjaśnianie, z jakiego powodu nadano tejże kolekcji taką a nie inną nazwę … Zresztą przypatrzcie się sami:
Foto: www.dmg.com.pt, http://upmagazine-tap.com
Na początku ten diamentowy wzorek wycinany był ręcznie. Obecnie produkuje się go metodą wytłaczania. Gdyby ktoś z Was zechciał zakupić parę kieliszków, czy szklanek, może to zrobić m.in. w dwóch sklepach na ulicy São Bento, znanej z muzeum Amalii Rodrigues, antykwariatów oraz … właśnie sklepów ze szklanymi wyrobami. Listę sklepów ze szklanymi produktami z Marinha Grande, znajdziecie tutaj.




Z przyjemnością mogę powiedzieć, że bardzo podoba mi się płynność wypowiedzi w pańskim wpisie. Ja-laik sztuki czytałem genezę powstania kształtu szklanki. Będę wcześniej pojawiał się na pańskiej stronie. Serdecznie zapraszam do siebie. http://www.archetypp.pl
Bardzo się cieszę, że mój krótki wpis spodobał się Panu. Czasami rzeczy najprostsze (myślę, że szklanka do nich jak najbardziej się zalicza …), rzeczywiście mogą kryć całkiem interesujące historie 🙂
Dziękuję za piękny i ciekawy tekst. Widziałem siedzibę fundacji Jose Saramago na własne oczy – robi wrażenie. Od kilku tygodni, czyli wakacji spędzonych w Portugalii, jestem luzomaniakiem, więc odkrywam Pana stronę z przyjemnością. W wolnej chwili zapraszam do obejrzenia „nie tak bardzo banalnego” albumu poświęconego Lizbonie na https://www.facebook.com/profile.php?id=1630345442&sk=photos&collection_token=1630345442%3A2305272732%3A69&set=a.10201320770454506.1073741830.1630345442&type=3
Bardzo się cieszę, że mój tekst spodobał się Panu. Zapraszam na fanpage Luzomanii na facebooku – http://www.facebook.com/luzomania i zachęcam do podzielenia się swoimi fotografiami z innymi luzomaniakami 🙂
A nam udalo sie dostac tego typu karafke w sklepie ze „wszystkim” na Benfice i teraz dumnie sie prezentuje na naszej poleczce. Musimy jednak zaznaczyc, ze przed przeczytaniem tego wpisu, nie mielismy pojecia skad ten fantastyczny ksztalt! Dziekujemy wiec bardzo ;).
Kasia i Marek, prosto z Lizbony i z bloga aguadecoco.pl
każda rzecz ma swoją historię … 🙂